RSS
poniedziałek, 11 lipca 2011
Wakacje, wakacje, ciepełko

Witam was wszystkich na moim skromnym blogu po jakże ogromnej przerwie. Wiele zdążyło się wydarzyć przez ostatni rok i sam jestem nieco zaskoczony biegiem wydarzeń. Szczególnie ostatnie pół roku miało na mnie spory wpływ i nieraz się zastanawiam dokąd to wszystko biegnie....tak czy owak, nareszcie przyszły wakacje, miałem mały „odpoczynek” od pracy w postaci sesji i nauki na egzamin certyfikatowy języka japońskiego – ogólnie wszystko poszło całkiem nieźle, jestem całkiem zadowolony, choć wiadomo, że mogło wszystko pójść to trochę lepiej. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi i nie da się cały czas pracować na 200% wydajności.

Teraz mam te całe trzy miesiące na zastanowienie się i odrobienie z rzeczami, zwłaszcza, że najbliższe 90 dni będzie determinować moje następne kilka lat życia, z tego też względu nie jest głupim pomysłem, żeby postarać się i dać z siebie nawet nie 200% a 300% w pracy. Nic tak nie pomaga zasypiać i wstawać potem rano jak cel i świadomość, że ma się po co żyć. Gdy tego celu nie ma i wpadnie się w marazm, nierzadko ma się ochotę uciekać od rzeczywistości poprzez sen, gry, filmy, seriale czy też inne tego typu aktywności. Jest to nieco niebezpieczne, ale czasem się inaczej nie da. Dlatego też trzeba się codziennie motywować do działania i przypominać sobie co jest dla nas faktycznie w życiu ważne i do tego dążyć. Dzięki między innymi tym przemyśleniom, możemy przez dłuższy czas utrzymać w sobie życiową energię i brnąć przez trudności jakie stawia przed nami życie.

Skąd tyle przemyśleń? Cóż, jestem teraz w całkiem starej-nowej sytuacji, kiedy to zostałem sam. Sesja się skończyła, całkiem niedawno poznani świetni znajomi wyjechali, kontakt przez najbliższy miesiąc z nimi będzie raczej rzadki, z tego też względu samotność mnie zaczęła mocno zniechęcać od działania. Tak, wiem, że się niedługo z nimi zobaczę, ale tak to już po prostu jest. Też jestem tym wszystkim zaskoczony – jeszcze rok temu raczej uważałem się za coś w rodzaju „samotnego wilka”, radziłem sobie raczej dobrze i miałem się nieźle. Oj zmieniło się przez ostatni rok, oj zmieniło.

I co teraz – z tego co widzę, trzeba zwyczajnie „zacząć od nowa”, czyli przypomnieć sobie, w jakie ideały się wierzy, cele jakie mną kierują i się ogólnie rzecz biorąc „przegrupować”.  Też jestem nieco zmęczony, gdyż nie znalazłem jeszcze jakiegoś spokoju po ostatnim miesiącu. Dodatkowo jeszcze moja starsza mężato-dzieciata siostra wyjechała do Włoch na 3 tygodnie i trzeba się zaopiekować jej kotem. Cóż, sytuacja jest o tyle fajna, że dawno nigdzie nie wyjeżdżałem i jest to całkiem fajna alternatywa z tej perspektywy, że większość czasu spędziłem tam gdzie spędzam.

Jak ma się problem z powrotem do rzeczywistości, dobra jest tak mi się wydaje muzyka. Muzyka którą się słuchało dwa lata temu, rok temu, kilka miesięcy temu, teraz – generalnie coś w rodzaju historii, dziennika, który pozwala na prześledzenie czasu który minął i zrozumienie, dlaczego się tak czuję jak czuję i co mogę zrobić by poczuć się lepiej. Jest  to o tyle cenne, że w końcu z tego typu problemami spotykamy się właściwie codziennie i nie jest najgłupszym pomysłem poszukanie „własnej” metody na odnalezienie „siebie”.

To się rozpisałem – cóż, szczerze mówiąc to brakowało mi tego przez ostatnie miesiące, dlatego blog faktycznie jest jedną z lepszych rzeczy jaką można prowadzić. Poza muzyką również dobra metoda na ogarnięcie myśli ;)

Nic, zmywam się i zajmuję wam więcej czasu. Życzę przyjemnych wakacji i wypoczywajcie.

16:09, robertodel
Link
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Wakacje!!!

Czy to nie super że już mamy wakacje? Ja się z tego cieszę po prostu niezmiernie! Kto ma wakacje ten ma w sumie, mnie czeka też trochę pracy w tym miesięcu oraz w następnym ale wierze że to bardzo szybko wszystko minie i będę mógł uciec na upragniony urlop, daleko daleko stąd. Zapewne nie tylko ja o tym myślę, jest sporo osób które tylko czekają by prysnąć, zaszyć się gdzieś wyłączając komórkę i po prostu nic nie robić przez ok 2 tygodnie. To jest po prostu niesamowite! Nie ma nic lepszego wg mnie jak położyć się blisko jakiejś wody i spokojnie słuchać szumu oczywiście popijająć ...wodę mineralną :) bardzo mi tego brakuje i chciałbym szybko pojawić się takim miejscu. Nie ma wg mnie nic lepszego, fajniejszego niż urlop w takim miejscu. Wybierałem się na mazury lub w jakieś inne miejsce - Zakopane nie jest dla mnie - stanowczo za dużo ludzi a ja wolałbym odpocząć od nich a nie chodzić tam gdzie są ich miliony...

Gdzie wyjechać? Gdzie jest tanio a zarazem lajtowo? Nie wiem szczerze mówiąc, bo zazwyczaj jak ktoś mówi tak o jakimś miejscu w łamach prasy to miejsce przestaje być ani tanie ani mało odzwiedzane. Kolejną z opcji jest w sumie - teraz mi to przyszło do głowy - są okolice Zamościa. Zamość to piękne miasto pełne ciekawych zabytków + jest rzut beretem do pięknego parku Roztoczaśkiego! Powietrze tam jest po prostu tak czyste że aż można z wrażenia przeżyć coś w rodzaju szoku ;) Zamach lasu, stawy, jeziora - przyroda. Po prostu jest tam cudownie i nie aż tak bardzo drogo. Oczywiscie już jest nieco późno by coś tam sobie rezerwować ale może we Wrzesniu tam zawitam? Wtedy nie powinno być problemów w urlopem czy czymś w tym rodzaju. Jak wiecie jest jeszcze trochę czasu i kazdy może spokojnie planować swój urlop bez problemowo. Ja osobiście chciałbym wyjechać z kimś bo samemu nie mam ochoty nigdzie jeździć ale czy to się uda czy nie...to się jeszcze okaże...

18:51, robertodel
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 stycznia 2010
Nowy rok i nowa siła

Moze to patetyczne ale rzeczywiscie w nowym roku czuje się pełny sił i nadziei. Naprawdę jestem nią wręcz przepełniony! Wszystko mi się ostatnio udaje ale to za sprawą ciężkiej pracy - chociaż nie należe do osób specjalnie cierpliwych...Wiecie co naprawde teraz w tym momencie ciąży na mnie pewien dylemant...nie wiem czy "brać się za nią" czy też nie ;-) o tak chodzi o kobiete i naprawde nie wiem w którym kierunku mam iść...rzecz w tym że raz jest stosunkowo późno a dwa...jest ode mnie młodsza i to sporo...niestety jednak miłość nie wybiera po prostu ją kocham i już...Siedzi już to we mnie naprawde bardzo długo i wcześniej nie miałem ani siły ani czasu zabierać się za kogoś, szczególnie że jest to dla mnie nieco wyczerpujące ;-)

Teraz jednak czuje że jest właściwy dla mnie moment by działać, by powalczyć - bo w praktyce tak to będzie wyglądało - walka! Ale jak to mówią, życie to nie je bajka - to walka! Wiec mając spory zapas sił, będąc zmotywowanym do działania chce z tym ruszyć do przodu. Pewnie tak właśnie się skończy bo mam dość wachania się. Dlaczego miałoby się nie udać? A nawet jeśli się nie uda to wole spróbować aniżeli ciągle się wachać i sam nie wiem w co się bawić.

Życie polega na tym by zyc prawda? analizy ryzyka? a co ja jestem makler giełdowy? ;) napewno czuje sie pewniej ponieważ nawet jak dostane banie, to czuje ze sie podniose i to dość szybko. Praca jest dla mnie w tym momencie czyms stabilizującym wiec why not??

DO PRZODU! :D

16:18, robertodel
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 marca 2009
O nadziei której czasami brakuje

Kazda nadzieja podobno z czegoś się składa. A skąd to wiemy? Bo jak ją tracimy to rozbija się ona na tysiące małych elementów które potem z mozołem składamy. Dlatego właśnie tak jest. Może złamane serce to właśnie utracona nadzieja? Myślę że właśnie tak jest. Moja nadzieja składa sie z wielu kawałków, wciąz nie mogę odnaleźć kilku by była ona kompletna.

Może masz jeden z tych kawałów? może znalazłeś go przypadkiem i chciałbyś mi go oddać? ;-) mam nadzieje że tak. heh czyli jednak nie jest z moją nadzieją tak zle....Najlepsze w życiu jest to że gdy szukamy nadziei, ona nas omija, dzieją się rózne niezbyt przyjemne rzeczy..człowiek niesłychanie cierpi i wiele go to kosztuje. To smutne dla mnie że musimy często przedzierać się przez rzeczywistość..Wiecie, czytałem że nadzieja przychodzi dopiero wtedy gdy przestaje się jej całkowicie szukać. Co najlepsze, trudno chcieć ją mieć ;-) więc tak naprawde jak ją znalezc? moze nauczyć się zyć bez niej to jakieś wyjście? Może po prostu tak własnie jest najlepiej? Sam czasami mam watpliwosci. Moje zycie to jeden wielki bałagan który chce ale którego jednoczesnie nie chce posptrząć. W porząku czyłbym się zle a tak mogę się odnalezc w zyciowym bałaganie który mnie zniewala i wyzwala. Sprzeczność prawda? Ale tak własnie jest. Wielokrotnie człowiek zyje w piekiełku a nie robi z nim nic bo czuje sie w nim bezpiecznie. Bardzo trudno zerwać się z przyzwyczajeniem, do tego stopnia ze nie wierzy sie ze moze byc lepiej i inaczej. A przeciez zycie jest w naszych rękach. Zachęcam was do brania go w swoje łapska ;).Zapraszam na mojego bloga i do czytania moich postów..
pozdrawiam serdecznie..
R.

12:46, robertodel
Link Dodaj komentarz »