Witam was wszystkich na moim skromnym blogu po jakże ogromnej przerwie. Wiele zdążyło się wydarzyć przez ostatni rok i sam jestem nieco zaskoczony biegiem wydarzeń. Szczególnie ostatnie pół roku miało na mnie spory wpływ i nieraz się zastanawiam dokąd to wszystko biegnie....tak czy owak, nareszcie przyszły wakacje, miałem mały „odpoczynek” od pracy w postaci sesji i nauki na egzamin certyfikatowy języka japońskiego – ogólnie wszystko poszło całkiem nieźle, jestem całkiem zadowolony, choć wiadomo, że mogło wszystko pójść to trochę lepiej. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi i nie da się cały czas pracować na 200% wydajności.
Teraz mam te całe trzy miesiące na zastanowienie się i odrobienie z rzeczami, zwłaszcza, że najbliższe 90 dni będzie determinować moje następne kilka lat życia, z tego też względu nie jest głupim pomysłem, żeby postarać się i dać z siebie nawet nie 200% a 300% w pracy. Nic tak nie pomaga zasypiać i wstawać potem rano jak cel i świadomość, że ma się po co żyć. Gdy tego celu nie ma i wpadnie się w marazm, nierzadko ma się ochotę uciekać od rzeczywistości poprzez sen, gry, filmy, seriale czy też inne tego typu aktywności. Jest to nieco niebezpieczne, ale czasem się inaczej nie da. Dlatego też trzeba się codziennie motywować do działania i przypominać sobie co jest dla nas faktycznie w życiu ważne i do tego dążyć. Dzięki między innymi tym przemyśleniom, możemy przez dłuższy czas utrzymać w sobie życiową energię i brnąć przez trudności jakie stawia przed nami życie.
Skąd tyle przemyśleń? Cóż, jestem teraz w całkiem starej-nowej sytuacji, kiedy to zostałem sam. Sesja się skończyła, całkiem niedawno poznani świetni znajomi wyjechali, kontakt przez najbliższy miesiąc z nimi będzie raczej rzadki, z tego też względu samotność mnie zaczęła mocno zniechęcać od działania. Tak, wiem, że się niedługo z nimi zobaczę, ale tak to już po prostu jest. Też jestem tym wszystkim zaskoczony – jeszcze rok temu raczej uważałem się za coś w rodzaju „samotnego wilka”, radziłem sobie raczej dobrze i miałem się nieźle. Oj zmieniło się przez ostatni rok, oj zmieniło.
I co teraz – z tego co widzę, trzeba zwyczajnie „zacząć od nowa”, czyli przypomnieć sobie, w jakie ideały się wierzy, cele jakie mną kierują i się ogólnie rzecz biorąc „przegrupować”. Też jestem nieco zmęczony, gdyż nie znalazłem jeszcze jakiegoś spokoju po ostatnim miesiącu. Dodatkowo jeszcze moja starsza mężato-dzieciata siostra wyjechała do Włoch na 3 tygodnie i trzeba się zaopiekować jej kotem. Cóż, sytuacja jest o tyle fajna, że dawno nigdzie nie wyjeżdżałem i jest to całkiem fajna alternatywa z tej perspektywy, że większość czasu spędziłem tam gdzie spędzam.
Jak ma się problem z powrotem do rzeczywistości, dobra jest tak mi się wydaje muzyka. Muzyka którą się słuchało dwa lata temu, rok temu, kilka miesięcy temu, teraz – generalnie coś w rodzaju historii, dziennika, który pozwala na prześledzenie czasu który minął i zrozumienie, dlaczego się tak czuję jak czuję i co mogę zrobić by poczuć się lepiej. Jest to o tyle cenne, że w końcu z tego typu problemami spotykamy się właściwie codziennie i nie jest najgłupszym pomysłem poszukanie „własnej” metody na odnalezienie „siebie”.
To się rozpisałem – cóż, szczerze mówiąc to brakowało mi tego przez ostatnie miesiące, dlatego blog faktycznie jest jedną z lepszych rzeczy jaką można prowadzić. Poza muzyką również dobra metoda na ogarnięcie myśli ;)
Nic, zmywam się i zajmuję wam więcej czasu. Życzę przyjemnych wakacji i wypoczywajcie.